wtorek, 19 lipca 2011

Denver z telefonu

Denver Art Museum
Denver Art Museum

Kapitol

The Denver Center for the Performing Arts

Chalk Art Festival

Chalk Art Festival

Pianina na 16 ulicy
Pianina na 16 ulicy

Convention Centers

wtorek, 12 lipca 2011

Renessance Festival

W ramach weekendowych rozrywek wybraliśmy się w sobotę na taka imprezę plenerową - Renessance Festival. Zainteresowała nas ta impreza, bo co Stany mają wspólnego z renesansem? Skąd w ogóle taki pomysł, żeby w kraju formalnie powstałym dopiero pod koniec XVIII w. organizować turnieje rycerskie? Festiwal odbywał się w zbudowanej specjalnie na tę okazję wiosce, położonej między Denver i Colorado Springs. Nie tylko my postanowiliśmy się tam wybrać, w korku utknęliśmy zaraz po zjeździe z autostrady, a ciągnął się aż do parkingu czyli jakieś 5 kilometrół. Na parkingu niektórzy przebierali się w stroje z epoki, my niestety nie przygotowaliśmy się odpowiednio i strojów nie mieliśmy... Dla dzieci w wieku Stasia takie miejsce to prawdziwy raj. Piraci, rycerze, miecze i czachy na każdym kroku ;)) Można pojeździć na słoniu, wielbłądzie czy lamie, wziąć udział w zawodach w rzucaniu pomidorem do człowieka lub rzucie siekierą do celu. Obejrzeć połykacza ognia, występy magika i kobiety gumy oraz skorzystać z usług wróżki. Zjeść stek na patyku czy indycze udo. Zakupu miecza i walk nie udało nam się uniknąć, choć Staś zdecydowanie woli być piratem niż rycerzem ;)
Cóż problem jest jeden, jak wszytko w tym kraju i ta impreza ocieka komercją. Za wszytko trzeba zapłacić i to nie mało, ok płaci się wstęp, rozumiem zakup pamiątki, ale żeby płacić 2 dolary za okładanie się workami z sianem?! 



środa, 6 lipca 2011

Park Narodowy Gór Skalistych

W sobotę wreszcie wybraliśmy się na wycieczkę w Góry Skaliste do Parku Narodowego. Dojechaliśmy do miejscowości Estes Park, gdzie zaczyna się Park. Droga wiła się pod górę między skałami, ciągle mijaliśmy motocyklistów i harlejowców, a nawet rowerzystów. Skały mają tu barwę czerwoną lub pomarańczową, jest raczej mało roślinności ze względu na suchy klimat. Często przejeżdżaliśmy między skałami i obok urwisk, jest tu bardzo malowniczo. Góry skaliste są ogromne i szczerze mówiąc robią większe wrażenie niż szwajcarskie Alpy. Co ciekawe tutejsze parki narodowe są (jak wszytko tu) dla ludzi, więc można w nich polować, łowić ryby czy zbierać grzyby. Trzeba tylko wykupić stosowne pozwolenie, które kosztuje kilkadziesiąt dolarów na rok. Zaopatrzyć się w sprzęt, a broń można kupić w Walmarcie (czyli zwykłym supermarkecie)!!! My mieliśmy okazję skosztować takiego upolowanego zwierza, na grillu z okazji Święta Niepodległości, jedliśmy burgery z Elka (duży jeleń).
Park Narodowy Gór Skalistych przecinają trzy drogi w tym Highway 34 czyli najwyżej położona nieprzerwana droga w Stanach. Ze względu na duże wysokości i rzadsze powietrze nie można odczuwać tu różnych dolegliwości jak zawroty głowy czy duszności.

My wcześniej zdecydowaliśmy, że pojedziemy nad jezioro Lily Lake, to niewielkie jeziorko  z pieszą trasą długości 1 mili, dostępną dla wózkowców. Trasa była akurat dla nas jak na pierwszy raz i rodzinę z dwójka małych dzieci. Widoki wspaniałe, ośnieżone szczyty i piękna przyroda. Oj wrócimy tu nie raz ;))