wtorek, 12 lipca 2011

Renessance Festival

W ramach weekendowych rozrywek wybraliśmy się w sobotę na taka imprezę plenerową - Renessance Festival. Zainteresowała nas ta impreza, bo co Stany mają wspólnego z renesansem? Skąd w ogóle taki pomysł, żeby w kraju formalnie powstałym dopiero pod koniec XVIII w. organizować turnieje rycerskie? Festiwal odbywał się w zbudowanej specjalnie na tę okazję wiosce, położonej między Denver i Colorado Springs. Nie tylko my postanowiliśmy się tam wybrać, w korku utknęliśmy zaraz po zjeździe z autostrady, a ciągnął się aż do parkingu czyli jakieś 5 kilometrół. Na parkingu niektórzy przebierali się w stroje z epoki, my niestety nie przygotowaliśmy się odpowiednio i strojów nie mieliśmy... Dla dzieci w wieku Stasia takie miejsce to prawdziwy raj. Piraci, rycerze, miecze i czachy na każdym kroku ;)) Można pojeździć na słoniu, wielbłądzie czy lamie, wziąć udział w zawodach w rzucaniu pomidorem do człowieka lub rzucie siekierą do celu. Obejrzeć połykacza ognia, występy magika i kobiety gumy oraz skorzystać z usług wróżki. Zjeść stek na patyku czy indycze udo. Zakupu miecza i walk nie udało nam się uniknąć, choć Staś zdecydowanie woli być piratem niż rycerzem ;)
Cóż problem jest jeden, jak wszytko w tym kraju i ta impreza ocieka komercją. Za wszytko trzeba zapłacić i to nie mało, ok płaci się wstęp, rozumiem zakup pamiątki, ale żeby płacić 2 dolary za okładanie się workami z sianem?! 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz