Roczek naszego malucha zbliżał się wielkimi krokami, więc postanowiliśmy urządzić mu imprezę urodzinową :) Zaprosiliśmy wszytkich naszych znajomych z dziećmi, amerykanów i polaków. Wszytko było pięknie przygotowane, posprzątane i ugotowane... ale pogoda postanowiła urządzić nam psikusa! Impreza była zaplanowana na sobotę dopołudnia, śnieg zaczął padać dzień wcześniej. Padał cały, dzień i noc i rano było go strasznie dużo...
Już zaczeliśmy się bać, że z naszej imprezy nic nie będzie, bo goście poprostu nie dojada. Na szczęście nasze obawy okazały się nieuzasadnione, bo choć impreza trwała cały dzień to udała się znakomicie. Antoś zdmuchnoł swoja pierwszą świeczkę, kilka dni później stanął sam na nogach i ruszyl do przodu!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz