
Santa Fe choć jest stolicą stanu Nowy Meksyk, nie jest dużym miastem. Do tego ponieważ nie ma tu wysokiej zabudowy, sprawia wrażenie wioski. My do Santa Fe przyjechaliśmy wieczorem, z daleka nawet trudno było rozpoznać, że zbliżamy się do miasta. Jadac z Denver autostrada 25 na południe już w Nowym Meksyku, można się poczuć jak na planie filmy Zorro (choć był on kręcony w Kolumbii). Teren jest pagórkowaty (te pagórki wygladają jak wiekie piaskowe wydmy), porośniety niewielkimi iglastymi krzewami, ziemia ma kolor pomarańczowy, a na horyzoncie widać ośnieżone górskie szczyty. Domy to właściwie głównie gliniane lepianki, które tak sprytnie wtapiają się w krajobraz, że czasem trudno je zauważyć. Samo miasto też jest zabudowane takimi niskimi glinianymi domami. Jest tu tylko jedna zdecydowanie inna budowla, mianowicie kościół katolicki - Bazylika Św. Franciszka z Asyżu. Kościół ten choć przecież katolicki, jest inny niż europejskie kościoły, mianowicie wnętrze jest bardzo kolorowe, a w centrum znajduje się zródełko z sadzawką. Centralnym punktem miasta jest duży plac, jak nasz rynek. W około zbudowano gliniane kamieniczki z pasażami. W kamieniczkach są galerie obrazów i biżuterii, ale też sklepiki ze sztuką ludową i wszelkiej maści indiańsko - kowbojskimi rekwizytami. W jednym z pasaży można zakupić sztukę indiańską (wyłożona na kacach na ziemi) bezpośrednio od twórców - biżuterię, ceramikę, obrazki, itp. Głównym motywem tutejszej sztuki są papryczki chili i kościotrupy. Czasem przerażające, czasem zabawne scenki z udziłem szkieletów, figurki, obrazki, wszędzie czaszki, w tutejszej kulturze te motywy są wybrazem braku obawy przed śmiercią. Coż na każdym kroku można tu zobaczyć różnice kulturowe...
Wybraliśmy się oczywiście do lokalnej restauracji żeby skosztować miejscowego jedzenia. Ja nie jestem wielką fanką meksykańskiej kuchni... może jest i smaczna, ale za to bardzo ostra. Staś lubi maksykańska quesadilla, więc był zadowolony :)
Do tej pory udało nam się odwiedzić trzy stany i każdy jest zupełnie inny, jak oddzielne państwo. Pewnie wszystkich 51 stanów nie uda nam się zobaczyć, ale mamy dobry początek ;)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz