W Nowym Meksyku jest 19 Puebl czyli wiosek indiańskich, w których indianie żyją w tradycyjny sposób. Nam udało się zobaczyć dwa takie Puebla: Tesuque i Taos. Niestety w wiekszości z nich nie można robić zdjęć, choc w Taos za opłatą można. W Tesuque udało nam się zobaczyć indiańskie uroczystości, choć nie wiemy niestety jaka była okazja. Na głównym placu wioski, na oko około 100 kobiet i mężczyzn przebranych w tradycyjne indiańskie stroje tańczyło taniec, a towarzyszył im chór i bębniarze. Taniec i stroje zrobiły na nas ogromne wrażenie, bo w przeciwieństwie do indian w Wyoming ci tu wyglądali bardzo autentycznie. Tancerze po tańcach i przejściu przez wioskę udali się na podejrzewamy, że zebranie do niskiego glinianego budynku. Co nas bardzo zaskoczyło w obu Pueblach to obecności kościoła katolickiego tuż przy głównym placu. Indianom, kultywowanie swoich indiańskich tradycji nie przeszkadza w wyznawaniu jednego katolickiego Boga...
Taos to największe i najstarsze Pueblo w Stanach, jest nieprzerwanie zamieszkałe od tysiąca lat (tak przynajmniej piszą w przewodnikach). Trzeba przyznać, że robi ogromne wrażenie, gdyby nie współczene samochody zaparkowane obok kilku domów, można by pomyśleć, że cywilizaja tu jeszcze nie dotarła... Domy są zbudowane z mieszaniny gliny, słomy i prawdopodobnie kupy zwierzęcej ;) Ponieważ o tej porze roku jest zimno, mieszkańcy palą w piecach drewnem, które ma dość specyficzny zapach, a przed domami mają zbudowane piece chlebowe. Tutejsi tubylcy parają się rzemiosłęm artystycznym, wiec w kilku domostwach są sklepiki (można oczywiście placić kartą kredytową...).
Choć wrażenia niezapomniane to cieszę się bardzo, że nam przyszło żyć w cywilizowanym świecie ;)
Na koniec naszej wyprawy do Nowego Meksyku postanowiliśmy zobaczyć przełom Rio Grande, która tworzy malowniczy kanion. Nad rzeką zawieszony jest most, a z niego widok taki, że dech zapiera!



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz