Nie pamiętam już jak było na początku naszej przygody ze Szwajcarią, pewnie też nam się tam za bardzo nie podobało. Ale zdecydowanie byłam pozytywniej nastawiona niż teraz... wiem, że nie można się zrażać i że to początek, a on zawsze jest trudny. Ile czasu potrzeba, żeby poczuć się gdzieś jak w domu? A jak się nie ma tak naprawdę domu... Tu w Stanach jeszcze nie mamy swojego miejsca, ze Szwajcaria łączą nas już tylko znajomi, bo już nic więcej tam nie mamy, a w Polsce została rodzina i znajomi. Ciekawe co z nami będzie i gdzie wreszcie osiądziemy na stałe :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz